Jeden czy dwa? Ile kotów adoptować?

"ALE JA JUŻ MAM JEDNEGO KOTA…"

W mojej pracy zawodowej i wolontariackiej często spotykam się z opinią, że jak już ktoś ma jednego kota to – mimo iż być może by chciał i mógł przygarnąć/adoptować kolejnego – uważa, że jego obecny zwierzak nie zaakceptuje towarzysza, że to właśnie rezydent zawładnął domem i wprowadzenie nowego kota będzie dla obecnego tylko krzywdzące. Ludzie boją się, że kot poczuje się odrzucony, zapomniany, nieważny. Gdyby przełożyć to na ludzie relacje – nikt z nas nie miałby rodzeństwa… 🙂

Oczywiście konflikty między zwierzakami zdarzają się, niekiedy kończą się koniecznością rozdzielenia kotów, ale najczęściej udaje się problem załagodzić odpowiednią terapią. Bywają i „koci jedynacy” – koty o tak silnej potrzebie bycia jedynymi na danym (najczęściej wyjątkowo małym) terenie, iż nie należy ich zmuszać do akceptowania innej sytuacji. Ocenić stan kota pomoże jego opiekun oraz zoopsycholog. W takich przypadkach faktycznie nie działamy „na siłę”.

W przypadku „posiadania” kota bardziej neutralnego warto jednak zacząć od przemyślenia, ile zalet ma dobranie drugiego kota do (znudzonego często) kociego rezydenta:

− koty mają towarzystwo do zabaw i nauki (żaden człowiek i zabawka nie nauczy kota tego, co inny przedstawiciel tego samego gatunku

− koty mniej niszczą, ponieważ mają siebie do podstawowego „wyżycia się” i nauki wspinaczki, zapasów, itd. 🙂

− koty zajmują się sobą podczas naszej dłuższej nawet nieobecności, nie nudzą się

− koty nie nadprzywiązują się do ludzi (co prowadzi do sytuacji trudnych, gdy np. konieczne są wyjazdy; posiadając dwa koty nie mam też poczucia, że zostawiamy jedynaka na pastwę nudy i samotności; a także unikamy zbyt ścisłej relacji ze zwierzakiem prowadzącej do uzależnienia się kota od człowieka)

− koty uczą się bardziej zrównoważonej relacji z człowiekiem, nie traktując go jak innego kota (czyli większego siebie); człowiek staje się jednostką: karmiącą, obdarzającą kota odpowiednią atencją, skorą do wspólnych zabaw, ale nie walk (oszczędzamy nasze ręce i nogi przed nadmiernym drapaniem)

− kotom należy oczywiście zapewnić odpowiednią ilość ważnych dla nich dóbr, w tym przede wszystkim posłanek, misek, kuwet i drapaków, aby uniknąć ewentualnych sporów

 

Tyle na dobry początek.  Przychodzą Wam do głowy inne zalety z posiadania dwóch (i więcej kotów)? 

 

Wracając do procesu zapoznawania obcych sobie kotów: najważniejsza jest jednak (jak chyba w każdej dziedzinie życia) stara zasada: „lepiej zapobiegać niż leczyć”. W kwestii łączenia kotów – gdy już zdecydujemy się przygarnąć kolejne zwierze należy pamiętać, że konfliktów można uniknąć przede wszystkim odpowiednio łącząc koty, tzn. w odpowiedni sposób wprowadzać Nowego Kota do Domu, czyli zapoznawać z Kotem Rezydentem. W tym właśnie zakresie bardzo często pomagamy rodzinom, to jedna z ważniejszych misji także w mojej pracy zawodowej. Sprawa numer jeden: zapewnienie odpowiedniej przestrzeni i czasu każdemu kotu z osobna w każdym z domowych pomieszczeń. Niezmiernie ważne jest też zapewnienie odpowiedniej ilości tzw. dóbr: jak miski, kuwety i posłania. Sprawa numer dwa to czas na wymianę zapachową pomiędzy kotami.

Jak powinno przebiegać tzw. dokocenie

Pamiętajmy, że kontakt wzrokowy powinien nastąpić dopiero po pełnym zapoznaniu i zaakceptowaniu obecności nowego zapachu (nowego kota) w domu. Koty (w szczególności dorosłe) nie powinny się zatem widzieć przez minimum pierwszych kilka dni. Odpowiednie przeprowadzenie łączenia – zapoznawania ze sobą zwierząt, oparte na respektowaniu ich naturalnych potrzeb behawioralnych pozwoli stworzyć zdrową i stabilną relacje akceptacji na początku nowej wspólnej drogi. 

Oczywiście najlepiej i najłatwiej jest łączyć koty jak najmłodsze. Wówczas stopnień otwartości jest największy, proces łączenia też przebiega szybciej. Statystycznie bowiem i tak większość rodzin posiadających kota, wcześniej czy później decyduje się na drugiego. Polecamy zatem szybsze decyzje. To nieprawda, że najpierw warto wziąć jednego, aby się oswoił, przygotował itd., a potem dołączyć drugiego. Tak jest trudniej. Łączenie jest oczywiście możliwe, ale zawsze nieco trudniejsze. Warto aby przebiegało pod okiem specjalisty – unikniemy niepotrzebnych starć. Ale przede wszystkim wspieramy i polecamy adopcje w tzw. „dwu-pakach”, czyli po dwa kociaki. O tym więcej w kolejnym, zapowiedzianym wcześniej artykule.

Artykuł mojego autorstwa ukazał się pierwotnie na stronach serwisu milionyprzyjaciol.pl: http://www.milionyprzyjaciol.pl/forum,kwity-na-mity,ale-ja-juz-mam-jednego-kota,publikacja.html

Dodaj komentarz